Nici z urlopu, seryjny morderca czeka

Dekada zwłoki

Katarzyna Bonda kazała czekać swoim czytelnikom aż dziesięć lat na kolejne perypetie z udziałem profilera śledczego, Huberta Meyera. Nikt nie musi wiedzieć. Hubert Meyer. Tom 4 (https://www.taniaksiazka.pl/nikt-nie-musi-wiedziec-hubert-meyer-tom-4-katarzyna-bonda-p-1521881.html) jest dobrze skrojoną intrygą, w której bohaterowie stojący po właściwej stronie prawa czasami je łamią. I znowu nie będą mieć zasłużonego urlopu.

Meyer ma serdecznie dość pracy i zamierza wreszcie odpocząć. Wie, że za każdym razem, kiedy podejmuje taką decyzję, to coś lub ktoś zaczyna mu w tym przeszkadzać. Postanawia jednak spróbować, jest zmęczony tak bardzo, że ledwo funkcjonuje. Nastawia telewizor na cały regulator, postanawia zająć się oglądaniem byle czego i rozpracowaniem skrzynki pełnej wysokoprocentowego alkoholu. Przez kilka pierwszych dni dostaje wiadomości od kobiety, której nie zna. Owszem, intryguje go to, ale nie chce dać się złapać w sidła. Jeszcze tydzień, tydzień spokoju. Nie ma takiej opcji, ktoś zaczyna dobijać się do jego drzwi. Jest to pani prokurator Rudy i kilku policjantów. Wszyscy potrzebują natychmiastowej pomocy Meyera.

Niby dobrze, ale nielegalnie

Pani prokurator nie ma czasu na wyjaśnienia. Jeden z policjantów zabił Japę, znanego w półświatku gangstera, a ona potrzebuje sprawić, by w papierach wyglądało to jak porachunki więzienne. By to zrobić Meyer musi wykombinować raport śledczy, który sprowadzi sprawę na inne tory. Wymyśla na poczekaniu sprawę zaginięcia z Mosznej. To jedyne, co przychodzi mu do głowy, przecież i tak nie ma wystarczającej liczby dowodów, by to gdziekolwiek miało prowadzić. Jak się okazuje dowie się o tym sam. Jedno morderstwo przeradza się w kilka, więc profiler musi założyć spodnie, zgasić telewizor i wytrzeźwieć. Wraz z Rudy wybierają się śladem rzekomego mordercy, który, jak na złość, nie chce zostawić nawet pół śladu.

Wysyp bohaterów, charakterystyczny dla autorki, nie jest w tym tomie aż tak rażący. Dodatkowo śledztwo toczy się po trzech torach i praktycznie idzie łeb w łeb. Na zbieranie śladów i rozwiązywanie zagadek jest przeznaczony czas dla czytelnika, nigdzie nie musi gonić. Dynamika relacji Meyer-Rudy jest skrojona bardzo dobrze. Dla fanów przygód detektywa autorka przygotowała kilka niespodzianek, chociażby w postaci bohaterów, których dawno nie było, o których praktycznie słuch zaginął. Tymczasem sprawa z zamku w Mosznej przybiera na sile i znaczeniu, ale jak wiadomo tylko Meyer może dotrzeć do jej rozwiązania. Zrobi to w charakterystyczny dla siebie, niekonwencjonalny sposób.